Edukacja domowa – jak my to robimy?
Kwiecień 2016
Czym zaskoczył nas pierwszy rok (POZA)szkolny
Lipiec 2016

Wyzwania sportowe – czy wszystko się udało?

trener

Czy wszystko poszło gładko?
Pewnie, że nie!
To by było zbyt piękne.
Czeka mnie nawet niezłe cięcie już za kilka dni, którego jeszcze miesiąc temu nie było w planie, ale nawet to nie jest w stanie stłumić uczucia radości.

W tematach sportowych jestem w zupełnie innym miejscu niż jeszcze 10 miesięcy temu, kiedy pisałam o swoich planach TUTAJ.
Co z tego się udało, co poszło w odstawkę, a co pojawiło się nowego?

Najdroższą sprawą był CrossFit Level 1 Certificate Course.
O kursie pisałam TUTAJ.

Jestem zatem kolejną posiadaczką certyfikatu, który w raz z tempem rozprzestrzeniania się CrossFitu w Polsce, stopniowo traci na swej wartości.
Ale mam. To było dla mnie ważne i cieszę się, że test kończący kurs udało mi się zdać za pierwszym razem.

Ten certyfikat to przepustka do tego, aby wziąć udział w CrossFit Kids Trainer Course, który był w głównym planie.
Na obecnym etapie jednak ten temat zawieszam.
Na razie nie wiadomo czy i kiedy ww. kurs zostanie zorganizowany w Polsce, a to prócz jego ceny, kolejna przeszkoda do realizacji tego celu.
Szkoda, ale wszystkiego nie przeskoczę.

Wiele zatem wskazuje na to, że w najbliższym czasie nie będę miała okazji do tego, aby w celach stricte crossfitowych wykorzystać fakt posiadania Certyfikatu Trenera CF L-1.
Nie zmienia to jednak faktu, że ten kurs wiele mi dał i pozwolił na pewne tematy spojrzeć inaczej.

Zaczynając swoją przygodę ze zdobywaniem uprawnień trenerskich, temat prowadzenia zajęć jedynie dla dzieci był moim głównym celem.
Ostatnie miesiące nieco jednak zweryfikowały moje podejście do tego tematu.

Za mną 8 miesięcy studiów podyplomowych na kierunku Trener Personalny na Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach.
Co to były za miesiące!
Ledwo skończyliśmy, a ja już tęsknię za tym weekendowymi zjazdami.

Sporą część naszej zwariowanej ekipy możecie zobaczyć na przykład TUTAJ w filmiku, który udało mi się zmontować.
Jak nas można podsumować?
Myślę, że banda pozytywnych świrów to jedno z łagodniejszych określeń :-)

Za nami 16 weekendowych zjazdów, w trakcie których mieliśmy ponad 20 przedmiotów w formie zajęć praktycznych oraz wykładów.
To mało, czy dużo?
Myślę, że w sam raz, tym bardziej, że praktycznie wszyscy w grupie mieliśmy za sobą mniejsze lub większe doświadczenia sportowe związane z własną karierą zawodniczą, lub już trwającą karierą trenerską.

Mimo głosów, że pewnie są lepsze miejsca, lepsze kursy, lepsze studia i ogólnie lepsze sposoby na zdobywanie uprawnień i poszerzanie swojej wiedzy trenerskiej, to tak jak wybrałam w zeszłe wakacje nie mając żadnej pewności, że wybieram właściwie, tak dziś mogę stwierdzić, że wybrałam najlepiej jak wówczas mogłam, a pieniądze i czas, które zostawiłam przez ten rok na Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach, zostawiłam we właściwym miejscu.

Nie żałuję ani chwili, ani złotówki (w tym tej na mandat za niedzielne gnanie po A4 na zajęcia).
Jestem nawet wdzięczna, że dokonałam dokładnie takiego, a nie innego wyboru.
I jestem wdzięczna za ludzi, których tam spotkałam, bo wiele się zmieniło nie tylko poprzez wybór danego kierunku studiów, ale także dzięki ludziom, z którymi miałam przyjemność tam studiować.

Na końcówkę studiów przypadła jeszcze decyzja o Kursie Instruktora Boot Camp Polska.
Kolejna właściwa decyzja i kolejna sportowa zajawka złapana.

Trzy nowe doświadczenia, trzy nowe uprawnienia.
Jestem dalej, jestem mądrzejsza, jestem już pewna wielu rzeczy, które jeszcze niedawno nie były dla mnie takie jasne.
Już wiem, w którym kierunku chcę iść i wiem, którzy klienci są w kręgu moich głównych zainteresowań. Wiem też co nie jest moje i czym na 99% zajmować się nie chcę, bo to zwyczajnie nie moje klimaty.

Przed wakacjami postanowiłam jeszcze spróbować swoich sił i wystartować w eliminacjach do 99 Problems Powered by Reebok.

Po co skoro moja forma w tym roku wciąż pozostawia tak wiele do życzenia, a ja nie należę co crossfitterek z zawodniczymi ambicjami?
Po to, aby się sprawdzić i spróbować swoich sił mimo braków formy, mimo wieku, mimo bycia mamuśką i mimo wszystkich innych mimo i nie powinnam i to bez sensu.
A przede wszystkim po to, aby wziąć udział w świetnie zapowiadającej się imprezie!
Doskonale wiem, że będę tam obstawiać tyły (w dodatku pewnie jako jedna ze starszych zawodniczek), ale skoro przeszłam kwalifikacje tymi dwoma filmikami:

WOD kwalifikacyjny nr 1. Kategoria Women Open

i WOD kwalifikacyjny nr 2. Kategoria Women Open

to nie pozostaje mi nic innego jak jechać, dać z siebie wszystko i świetnie się przy tym bawić :-)
A, że już na tych dwóch filmikach widać, jak dobrze się bawiłam, to wszystko wskazuje na to, że 9 lipca w Warszawie zapowiada się naprawdę dobra zabawa.

Wyzwania sportowe to jednak nie tylko ja, ja i ja.
Tomek i Agata w karate radzą sobie co raz lepiej.
Mają za sobą pierwszy egzamin i wywalczone pomarańczowe pasy.

A najlepszy mąż na świecie z początkiem roku ponownie złapał sportowego bakcyla, dzięki czemu czuje się i wygląda co raz lepiej!
Może to dlatego, że obawia się, abym nie miała więcej w bicepsie niż on? :)

  • Jestem pod wrażeniem Twojego samozaparcia. Chcieć to znaczy móc, móc osiągnąć to co się chce. Szacun!