Wyzwania sportowe – czy wszystko się udało?
Lipiec 2016
Powrót do gry
Sierpień 2016

Czym zaskoczył nas pierwszy rok (POZA)szkolny

rok-szkolny

Za nami pierwszy rok szkolny w edukacji domowej.
Teoretycznie najłatwiejszy, bo przecież to dopiero pierwsza klasa.
Praktycznie jednak trudny, między innymi dlatego, że:

  • to pierwszy rok i czekało na nas wiele nowego i nieznanego,
  • trzeba było dobrze zorganizować się od samego początku, ponieważ nawyki, które wytworzą się właśnie na tym początku będą procentować lub przeszkadzać na późniejszych etapach edukacji,
  • trzeba było w tym wszystkim znaleźć środek i to wcale nie złoty.

Czy to nam się udało?

Pozaszkolna przygoda Tomka i Agaty na dobre zaczęła się we wrześniu 2015 r., a już w styczniu wspominałam o tym jak duże postępy udało im się zrobić i to naprawdę niewielkim nakładem czasu.
Czasu przeplatanego dodatkowo okresem świątecznym i co rusz to nowymi sprawami dnia codziennego.
Nasze pierwsze styczniowe podsumowanie znajdziesz TUTAJ, a do kwietnia Agata i Tomek, prócz szlifowania nauki pisania, zdążyli całkiem nieźle opanować czytanie - po szczegóły zapraszam TUTAJ.

Pod koniec kwietnia wyjechaliśmy na trzy tygodnie do sanatorium, a tam czasu i warunków do systematycznej nauki praktycznie nie było.
Chyba, że pod naukę możemy podciągnąć częste sięganie po książki i komiksy nawet tuż po przebudzeniu? :)

(Jeśli filmiki oglądasz na telefonie to polecam opcję obrót ekranu).

Nauka przez zabawę?
Czytam, bo lubię?
Czytam, kiedy chcę?

Najważniejsze, że robią to sami, nieprzymuszeni i to co raz częściej.
Od razu uspokajam - nie każdy poranek na wyjeździe tak wyglądał i w domu również nie każdy poranek tak wygląda.
Za dobrze by było ;)

Z sanatorium wróciliśmy w połowie maja i nim zdążyliśmy wrócić do rytmu dnia codziennego, już zbliżał się termin egzaminu kończącego pierwszą klasę szkoły podstawowej, który ustaliliśmy ze szkołą już na 8 czerwca.

edukacja domowa likewedo.it

To był ważny dzień nie tylko dla Tomka, ale i dla Dziadka, który na co dzień bierze odpowiedzialność za edukację swoich wnuków. 

Kto wie w jak bardzo odmienny sposób od publicznych placówek funkcjonują szkoły waldorfskie domyśli się atmosfery, która towarzyszyła Tomkowi w trakcie egzaminu.
W sumie egzaminy trwał około 1,5 godziny, ale był podzielony na 3 bloki rozdzielone krótkimi przerwami w trakcie, których była okazja na przykład na zgłębienie tego w jaki sposób działa imadło :)

A co po egzaminie stwierdził Tomek?

Zatem jeśli czasem zastanawiasz się nad tym:

Jak skrócić rok szkolny?
Jak zacząć wcześniej wakacje?
Jak wyjechać z dziećmi na wakacje na początku czerwca?

To edukacja domowa może być odpowiedzią na Twoje pytania :)

A jak nam wyszła realizacja jednego z głównych sztandarów edukacji domowej, czyli "nie róbmy w domu drugiej szkoły"?
To ciężki temat. Szczególnie jeśli nie ma się za sobą doświadczeń związanych z pedagogiką montessori, czy waldorfską. 
Przypominam, że Dziadek to belfer starej już daty - wybacz Tata, taka prawda :) 

O tym jak wygląda przykładowy rytm dnia wspominałam też TUTAJ

To czego na pewno udaje nam się unikać to ocenianie.
Za to są dzwonki w formie małego dzwoneczka, którym dzieciaki same uwielbiają sobie dzwonić :) 

Rok szkolny zakończyliśmy wcześniej, zatem czy to oznacza całkowity brak nauki aż do września?

Absolutnie nie. Przecież homeschoolersi (tak jak i wszystkie dzieci!) wielu rzeczy uczą się sami i przy okazji tego co my dorośli zwykliśmy nazywać życiem.

Na pewno jednak będzie jeszcze więcej czasu:

  • na zabawę,
  • na pomoc w codziennych czynnościach (ostatnio na topie jest na przykład kiszenie ogórków z Dziadkiem!),
  • na wycieczki,
  • ale i na sprzeczki, bo jak to rodzeństwo - kochają się na zabój!

Mimo udanej współpracy z dotychczasową szkołą podstawową, zdecydowaliśmy się na zmianę szkoły. Odległość 100 kilometrów od domu okazała się jednak odległością zaporową, która nie pozwalała nam uczestniczyć w wielu atrakcjach dodatkowo organizowanych przez szkołę.

Za nami poszukiwania, kilka spotkań, ale udało się - znaleźliśmy w naszym mieście szkołę otwartą na edukację domową.
Oczywiście jest to szkoła niepubliczna.

Czy to na pewno zmiana na lepsze?
Tego jeszcze nie wiemy, ale robimy: SPRAWDZAM.

A jak na nas odbiły się tak głośne w mediach tegoroczne zawirowania wokół edukacji domowej oraz wokół 6-latków?
O ile o zmianie dotyczącej obowiązku szkolnego dla 6-latków słyszał już chyba każdy, o tyle o wielu mniejszych zmianach, które ta decyzja za sobą pociągnęła już nie było tak głośno.

Aktualnie, po ostatnich zmianach, 6-latki mogą iść do szkoły, ale nie muszą. A w związku z tym temat dotyka również 5-latków (czyli naszej Agatki - jest z rocznika 2011), ponieważ okazuje się, że można opóźnić "zerówkę", a nawet ją ominąć! (szczegóły tej zmiany można znaleźć w art. 16 i art. 14 Ustawy o systemie oświaty).
Nie wiedząc o tym, już w kwietniu zadbaliśmy o wymaganą przepisami opinię z poradni psychologiczno-pedagogicznej, po czym nieco przypadkiem dowiedzieliśmy się, że od roku szkolnego 2016/2017 "zerówka" nie jest już obowiązkowa dla dzieci rozpoczynających szkołę w wieku 6 lat. 

Jesteśmy gapy?

Być może. Bardziej jednak pasuje mi stwierdzenie, że ten fakt, z różnych powodów, zwyczajnie nie przebił się w mediach...

Planowaliśmy, że Agatka jako 6-latka rozpocznie formalnie przygodę ze szkołą podstawową i pomimo zmiany przepisów planu nie zmieniamy. Brak obowiązku rocznego przygotowania przedszkolnego oznacza, że moglibyśmy etap formalności związanych z "zerówką" ominąć, jednak w nowej szkole udało nam się uzyskać zgodę na przyjęcie Agaty do "zerówki" już teraz.
Tylko po co, skoro i tak większość czasu spędzać będzie poza nią?

Zdecydowała dobra wola szkoły, ale i fakt, iż Agata obserwując na co dzień to, że Tomek z racji wieku "przynależy" już do większej ilości miejsc niż ona (m.in. szkoła, uniwersytet dziecięcy, szachy), to delikatnie, ale jednak widać, że odczuwa ten mniejszy brak przynależności do grupy.

Końcówka roku szkolnego 2015/2016 to kolejne zamieszanie w oświacie związane z planowaną likwidacją gimnazjów.
Nie chcę wchodzić w szczegóły tego tematu. Wystarczy jak napiszę, że mnie osobiście od samego początku pomysł gimnazjów nie podobał się.
A zamieszanie, które jest teraz i które czeka system i wszystkich w nim "siedzących"?
Szczerze?

Tak jak przy zamieszaniu dotyczącym 6-latków, tak i teraz,
tak zwyczajnie:
cieszę się, że możemy być nieco z boku tego wszystkiego, bardziej w roli obserwatorów niż bezpośrednich uczestników.

Część z tego co udało się "przerobić" w tym roku szkolnym stanowi okładkę tego wpisu (zdjęcie u samej góry). W wakacje nieco zwalniamy, po to aby w pełni sił rozpocząć kolejny rok pozaszkolny!

Na koniec akcent humorystyczny, zapewniający przy okazji, że z tak zwaną socjalizacją nie mamy większych problemów.
Koniecznie włącz dźwięk! :)  

  • Jestem pod wrażeniem! Kurcze ile to musi kosztować samozaparcia i konsekwencji! Szacun!